Tytuł:Be Close Yet Far Away
Autorka: Evy
Pairing:Larry Stylinson
Od Autorki:Witajcie :) Chciałam tylko powiedzieć, że jest to krótki shot można by powiedzieć ,,Shotcik" ^^ Mam nadzieję że się wam spodoba. Jest on dedykowany mojej małej myszce @Wikusiekq :**
Ostrzeżenie : Shot zawiera treść +18 czytasz na własną odpowiedzialność
Enjoy :)
Harry siedział w pokoju hotelowym, odchodząc od zmysłów, zastanawiał się co w tym momencie robi Louis. Tak bardzo brakowało mu jego spojrzenia, uśmiechu a przede wszystkim dotyku. Ostatni raz widzieli się w sylwestra.Chodził po pokoju w tą i z powrotem, przeczesał włosy ręką i westchną. Jedyną rzeczą jakiej w tym momencie potrzebował był głos Louisa, więc bez zastanowienia, szybkim ruchem wyją telefon z kieszeni, wystukał na klawiaturze urządzenia numer swojego chłopaka. Wcisnął zieloną słuchawkę i przyłożył go do ucha. Po niespełna dwóch sygnałach usłyszał zachrypnięty głos.
-Cześć kochanie, coś się stało, że dzwonisz do mnie o tej porze?- spytał z lekką troską w głosie, a brunet zdał sobie sprawę, że przecież szatyn jest w Doncaster, a on w LA i jest zupełnie inna strefa czasowa, u niego jest około pierwsza w nocy.
-Przepraszam Lou, zapomniałem o strefie czasowej. Nic się nie stało, a w sumie to tak- wziął głęboki wdech i kontynuował- potrzebuję cię, rozumiesz! Już dłużej tak nie mogę, mamy tą cholerną przerwę i jestem zmuszony być z dala od ciebie- poczuł jak jego serce rozpada się na kawałki. Najpierw musiał pojechać w góry z Kendall a teraz nie mógł odwiedzić swojego chłopaka. Ponieważ umowa się jeszcze nie skończyła i Modest wciąż dyktował im warunki.
-Hazz, nawet nie wierz jak ja za tobą tęsknie ale wiesz, że musimy poczekać na wygaśnięcie umowy inaczej będziemy mieli kłopoty- jego głos był załamany.
Harry zdawał sobie sprawę z konsekwencji jaki mogli ponieść gdyby przyłapano ich na spotkaniu, ale nie dbał o to. Potrzebował Louisa, nie potrafił bez niego funkcjonować, on zawsze był przy nim w trudnych momentach, przytulał go kiedy miał zły humor a on mógł schować twarz w zagłębieniu jego szyi i zapomnieć o otaczającym go świecie.Uwielbiał to robić, po prostu wtulić się w ciało starszego i wdychać jego zapach, który go uspokajał i koił cały ból związany z tą maskaradą. A teraz musiał radzić sobie z tym sam, co niestety nie zbyt dobrze mu wychodziło. Oczywiście wychodził do ludzi, ale nie uśmiechał się zbyt często. Kiedy spotkał jakąś fankę, a on pytała się go czemu jest smutny, wymyślał coś na poczekaniu.
To właśnie dzięki Lou, Harry jeszcze się nie załamał. To nie tak że był on słaby, po prostu gorzej znosił to wszystko. Na scenie próbował udawać, że wszystko jest w porządku, że jest silny. Czasami zapominał się i wpatrywał w starszego szatyna, wtedy często któryś z chłopaków, szturchał go a on szybko wracał do rzeczywistości i modlił się aby nikt nie zauważył tego gestu.
-Wiem, ale mam to gdzieś, to jest chore. Chciałbym abyś teraz był przymnie, abym mógł się do ciebie po prostu przytulić i nic nie robić. Czy to tak wiele?- z jego ust wydostało się ciche jęknięcie.
-Oh, Harry proszę nie bądź smutny, wiesz że tego nienawidzę. Obiecuję ci że niedługo się zobaczymy. Kocham cię- Dwa ostatnie słowa wypowiedział z czułością, a w oczach młodszego chłopaka ukazały się łzy, lecz szybko starł je wolną ręką, potrząsną głową aby się uspokoić.
-Ja ciebie też kocham boo i trzymam cię za słowo a teraz idź spać, bo prze zemnie będziesz jutro wyglądał jak ząbi- zaśmiał się cicho, wyobrażając sobie szatyna z rozczochraną fryzurą oraz workami pod oczami, który chodzi po domu z pół przymkniętymi powiekami ze zmęczenia.
-Przestań gadać głupoty, z tobą mógłbym rozmawiać całą noc.
-Wiem, wolę jednak żebyś się wyspał.
-Niech ci będzie.Harry, pamiętaj, że to wszystko już niedługo się skończy. Musisz być silny dla mnie, dla nas.
-Będę przyrzekam. To dobranoc Lou.
-Pa Hazz
Kiedy brunet zakończył rozmowę, schował telefon a następnie położył się na łóżko. Westchnął głośno przypominając sobie jak było za czasów x-factora. Były to czasy kiedy on i Louis mogli robić co chcieli i nikt nie zwracał na nich uwagi, mogli się przytulać, wygłupiać, a nawet całować. A teraz, teraz nie mogli nawet usiąść koło siebie. Brunet zaśmiał się wspominając stare czasy, pamiętał ja pierwszy raz spotkał Lou. Było to w męskiej toalecie podczas przesłuchań do x-factora, był wtedy bardzo zdenerwowany, bał się jak mu pójdzie, wszedł do toalety i wpadł na szatyna, który odwrócił się do niego i z szerokim uśmiechem na twarzy powiedział hi a zaskoczony brunet zaśmiał się nerwowo mówiąc jedynie oops. I tak właśnie to wszystko się zaczęło, rozmawiali potem w holu budynku, lecz żaden z nich nie przypuszczał, że jeszcze kiedyś się spotkają. Kiedy Simon Cowell połączył ich w jeden zespół, był to dla nich początek pięknej przyjaźnij, lecz jak okazało się potem również miłości. Harry sam nie wiedział kiedy ich przyjaźń przeobraziła się w miłość, ale był pewien jednego, że to właśnie z Louisem chce spędzić resztę swojego życia. Na początku umowy nie było tak źle, po prostu chłopcy nie mogli powiedzieć o swoim związku, lecz mogli dalej wygłupiać się ze sobą, wychodzić na wspólne spacery czy też obiady. Schody zaczęły się kiedy zrobiło się o nich głośno i zaczęto podejrzewać, że są ze sobą.Wtedy Modest postanowił, że jeden z nich ma mieć dziewczynę. Padło na Louisa, Harry natomiast miał się spotykać co jakiś czas z jakąś znaną dziewczyną. Na początku dawali sobie z tym radę do czasu gdy dostali zakaz siadania obok siebie, oraz wygłupiania się. Co był dla nich chore, inni chłopacy z zespołu również uważali to za totalną głupotę, lecz nie mogli z tym nic zrobić.Było dużo fanek, które i tak wierzyły w Larrego, co z jednej strony cieszyło Harrego, ponieważ wiedział, że ma w nich wsparcie.
Lecz teraz było już naprawdę ciężko a najgorsze jest to że muszą być tak daleko od siebie. Pozostało im jedynie kontaktowanie się przez telefon lub skype. Lecz ani jednemu ani drugiemu to nie wystarczało. Potrzebowali siebie nawzajem, ale nic nie mogli z tym zrobić, musieli cierpliwie czekać aż to wszystko się skończy i będą mogli w końcu się ujawnić.
Harry przeczesał włosy ręką i postanowił wziąć gorący prysznic a potem udać się na obiad.
~~*~~
Wieczorem brunet wrócił do swojego pokoju, popołudnie spędził ze znajomymi na rozmawianiu o niczym. Ponieważ, szczerze wcale nie interesowały go to o czym mówili jego znajomi, czekał on na telefon lub chociaż sms od Lou. Zastanawiał się dlaczego niema jeszcze żadnej wiadomości od chłopaka. Usiadł na kanapie, włączył telewizor i przełączał bezsensownie kanały, gdy nagle usłyszał pukanie do drzwi, wcale nie miał zamiaru ruszać się z miejsca. Lecz osoba, za drzwiami wcale nie miała zamiaru odpuścić. Brunet postanowił w końcu otworzyć. Zwlekł się mozolnie z kanapy i ruszył wolnym krokiem, sprawdzić kto się tak dobija. Gdy otworzył drzwi jego oczom ukazał się niższy chłopak, nie mógł zobaczyć jego twarzy ponieważ na głowie miał kaptur a jego głowa była pochylona w dół. Kiedy nieznajomy podniósł głowę, zielone tęczówki spotkały się z tak dobrze znanym mu niebieskim spojrzeniem.
-Boo?- to było jedyne co chłopak był w stanie powiedzieć.Poczuł jak Louis wpycha go do pokoju i zamyka za nimi drzwi, a następnie przyciąga go do siebie i mocno przytula. Brunet reaguje tym samym, natychmiastowo jego ręce znajdują się na biodrach starszego a jego twarz chowa się w zagłębieniu jego szyi. Wdycha jego zapach za który tak bardzo tęsknił.
-Co ty tutaj robisz?-szepnął w jego szyję, co wywołał u drugiego chłopaka delikatny śmiech.
-Obiecałem ci, że niedługo się spotkamy, prawda?- Szatyn przyciągnął go jeszcze bliżej. Nie było już pomiędzy nimi żadnej przestrzeni.
-Prawda, ale jak ty się tu dostałeś i skąd wiedziałeś w którym pokoju jestem?-spytał zdziwiony
-To już zasługa Nialla, jutro będziesz mógł mu podziękować.
- Jak to Niall też jest tutaj?
Lecz Louis nie odpowiedział, jedynie kiwnął głową a następnie objął dłońmi twarz młodszego i złączył ich usta, pocałunek był długi i przesiąknięty namiętnością, oderwali się od siebie dopiero gdy zabrakło im powietrza.Szatyn zaczął obdarowywać pocałunkami szyję młodszego, na co on wydał z siebie głośny jęk i odchylił głowę do tyłu aby dać mu większe pole do popisu.Ręce młodszego wplątały się we włosy chłopaka, natomiast ręce Louisa znalazły się pod koszulką jego unosząc ją raptownie do góry, chwile potem górna część jego garderoby znajdowała się gdzieś na podłodze. Chłopak nie był dłużny i zaczął zdejmować bluzę a następnie koszulkę starszego.Chwile potem stali w pół nadzy wpatrując się w swoje oczy.Następnie Louis podniósł Harrego, przeniósł i położył go na łóżku, a potem usiadł na nim okrakiem znów łącząc ich usta w gorącym pocałunku.
Wodził opuszkami palców po jego mlecznej skórze. Gdy zatoczył kółko wokół sutka Harrego ten jęknął cicho. Szatyn wykorzystał to i wsunął język do jego ust.Brunet nie pozostawał bierny. Wodził palcami po jego plecach, a gdy Louis wsunął mu język do ust, zaczął go delikatnie ssać, muskać go, powodując, że z gardła starszego wydobył się cichy pomruk.Louis powoli drobnymi całusami obdarzał jego szyję, obojczyki, klatkę piersiową.Pozostawiając tam niewielkie malinki. Zaczął ssać jego sutek, a drugiego drażnić palcami. Nie minęła minuta, a oba były już twarde.Harry nie mógł powstrzymać cichych jęków, było mu zbyt dobrze. Gdy szatyn lekko nagryzł jego sutek, uniósł biodra ocierając się o jego twardniejącą męskość.Louis stęknął cicho. Oderwał się na chwilę od niego i usiadł na jego kroczu, drażniąc tym samym jego penisa. Jęk jaki wydobył się z gardła bruneta spowodował, że jego członek stanął na baczność.Pocałował go krótko i wyszeptał w jego spierzchnięte od pocałunków usta- stęskniłem się.
-Ja również -brunet przyciągnął go do kolejnego namiętnego pocałunku. Jedną ręką gładził go po twarzy, a drugą zaczął rozpinać mu spodnie.Louis zaśmiał się pod nosem i pomógł mu zdjąć swoje spodnie, a zaraz potem zaczął mocować się z swoim paskiem. Widząc to, szatyn pomógł mu zdjąć spodnie, po chwili leżeli w samych bokserkach.Pieszczoty jakimi się obdarzali były coraz śmielsze.Ich oddech były nierówne, a ich ciała były lekko spocone.Dłonie Louisa błądziły po całym jego ciele, aż w końcu spoczęły na jego męskości wciąż ukrytej pod materiałem. Przejechał po nim palcem, a potem zaczął go ugniatać przez materiał bokserek.Harry oddychał ciężko, z każdą chwilą czuł się coraz bardziej podniecony.
-Lou, proszę nie baw się zemną
Na twarzy szatyna ukazał się szyderczy uśmiech.Dość brutalnie ściągnął z niego bokserki ukazując jego nabrzmiałego penisa.delikatnie zassał czubek jego męskości a potem wziął go całego do buzi zaczął poruszać głową w górę i w dół, jego język wił się i sprawiał, że z ust bruneta wydobywały się coraz głośniejsze jęki. Kiedy szatyn przerwał, Harry mrukną z niezadowolenia. Starszy wspiął się po nim i złączył ich usta w delikatnym pocałunku
-Masz tutaj lubrykant?- spytał przygryzając płatek jego ucha.
-Nie-wyskomlał młodszy.Szatyn szybkim ruchem szedł z niego i odnalazł swoje spodnie, chwile potem znalazł się z powrotem na, a w jego ręku znajdowała się mała tubka.
Wylał trochę płynu na palce.- Zrelaksuj się. – Wyszeptał zachrypniętym głosem, całując go w szyję.Nie mógł powstrzymać cichego okrzyku, gdy Louis wsunął w niego jednego palca.Szatyn był delikatny, nigdzie się nie śpieszył. Rozciągał jego wnętrze tak, by jak najlepiej go przygotować. Dołożył drugi i trzeci palec. Starał się sprawiać mu jak najmniej bólu. Zagłębiał się w jego wnętrze, gdy nagle do jego uszu dobiegł cichy skowyt chłopaka. Uśmiechnął się szelmowsko i zaczął drażnić palcami miejsce w którym Harry odczuwał przyjemność.Uczucie rozkoszy rosło w nim coraz bardziej.Niespodziewanie wyjął palce z jego wnętrza, na co brunet spojrzał na niego z wyrzutem, lecz on uśmiechnął się tylko i zaczął napierać na jego wejście.Starał się wchodzić w niego wolno i delikatnie, ale jęki bruneta stawały się coraz głośniejsze i doprowadzały go do szaleństwa.Gdy wszedł do końca oboje potrzebowali krótkiej przerwy na złapanie oddechu.Szatyn wpił się w jego wargi i zaczął poruszać w jego wnętrzu.Plecy młodszego wygięły się w łuk, a z gardła wydobył się cichy okrzyk.Z każdym jego ruchem czuł jak rozkosz przejmuje kontrole nad jego ciałem, liczył się tylko ten moment i Harry. Z chwili na chwilę wchodził w niego coraz szybciej i do końca..Czując, że jest już blisko objął ręką penisa Harrego i zaczął nią poruszać w rytmie swoich pchnięć. Po chwili obydwoje doszli wykrzykując swoje imiona.W pokoju słychać było ich nierównomierne oddech, które próbowali uspokoić.
Louis opadł na młodszego chłopaka i ucałował go delikatnie. Następnie zszedł z niego i ułożył się bokiem, twarzą w jego stronę. Harry uczynił to samo, następnie za rzucił swoją jedną nogę na udo starszego o drugą wsuną pomiędzy jego nogi głowę wsunął w zagłębienie jego szyi, a ręką objął jego plecy. Louis był przyzwyczajony do tej pozy snu, więc uczynił to co zwykle.Ułożył rękę na plecach młodszego i przysunął go jeszcze bliżej, a następnie wplótł palce w loki młodszego i zaczął się nimi bawić.Z ust Harrego wydobył się cichy pomruk zadowolenia, na co starszy zaśmiał się delikatnie i ucałował czubek jego głowy.
-Kocham cię Hazz.
-Ja ciebie też Boo.

Aww <3
OdpowiedzUsuńDawaj więcej Larr'ego opartego na faktach i +18, bo ten wyszedl zajebiście ;*
OdpowiedzUsuń